KARTA DUŻEJ RODZINY SPRAWDŹ SZCZEGÓŁYULGOWE PONIEDZIAŁKI SPRAWDŹ SZCZEGÓŁYKINO Z RODZINĄ SPRAWDŹ SZCZEGÓŁYOFERTA DLA FIRM SPRAWDŹ SZCZEGÓŁY
 

Śmierć Ludwika XIV

wyst.: Jean-Pierre Leaud, Patrick d'Assumcao, Marc Susini...

Umarł król, niech żyje Jean-Pierre Léaud! Krytycy po canneńskich projekcjach Śmierci Ludwika XIV pisali, że to życiowa (sic!) rola kultowego aktora francuskiej Nowej Fali, który w Cannes odebrał nagrodę za całokształt twórczości. Jego twarz, dojrzewająca wraz z kolejnymi filmami Truffauta, Godarda, Eustache’a, Tsai Ming-lianga, u Serry zastyga w bezruchu, blednie i ginie  w złocie i purpurze tkanin, owinięta absurdalnym kożuchem peruki. Serra stroni od naturalizmu, skupia się na kontraście pomiędzy unieruchomieniem chorego a postępującą nieuchronnie chorobą, pomiędzy ciałem trawionym rozkładem a próbującym utrzymać się w granicach rytuału królewskim gestem. Tworzy sceny inspirowane XVII-wiecznym malarstwem, wypełnione szeptem sług i ciepłym światłem świec. Scenariusz oparty na raportach medycznych i pamiętnikach Saint-Simona zdaje relację z ostatnich dni Króla Słońce, umierającego z powodu gangreny w obecności bezradnych medyków. Jak zwykle u Serry, czołowego neomodernisty europejskiego kina, kontekst historyczny jest zaledwie pretekstem do opowiedzenia w duchu Bressonowskiego „kina czystego” o uniwersalnych aspektach ludzkiego życia.  Film jest kontynuacją niezrealizowanego pomysłu instalacji zamówionej u Serry przez paryskie Centre Pompidou.  Léaud w roli Króla Słońce miał  w czasie rzeczywistym przez 15 dni leżeć na łożu boleści w szklanej klatce. Galeryjna idea została zaadoptowana na potrzeby produkcji filmowej.

 

Nagrody:

2016, MFF w Cannes - Honorowa Nagroda dla Jean-Pierre'a Leauda; 2016, Jerusalem Film Festival - Najlepsza fabuła; 2016, Prix Jean Vigo - Najlepsza fabuła roku; 2016, Ostrava Camera Oko - Najlepsze zdjęcia; 2017, Special Feroz Award; 2017, Prix Lumiere du Festival de Lyon - Najlepszy aktor, Najlepsze zdjęcia; Gaudi Awards 2017 - Najlepsze kostiumy, Nalepsza charakteryzacja

Media o filmie:

„Metaforyczne sensy zawarte w dziele Serry niewątpliwie zadowolą fanów ambitnego kina, ale film jest przystępny głównie dzięki temu, co faktycznie widać na ekranie. Po pierwsze,mamy tu rolę Léauda jako króla. Chociaż potrzeba trochę wysiłku, by patrzeć na pomarszczone już oblicze aktora i nie wracać myślami do jego świeżej buzi z debiutu w najsłynniejszej stop-klatce w historii kina, dość szybko rozpływa się on w swojej roli. Czasem jest pełen godności, kiedy indziej apodyktyczny - w jednej ze scen zdaje się, że woli raczej się udławić, niż napić się wody ze szklanki, której nie zrobiono z kryształu - a jednocześnie jest coraz słabszy i trawiony gorączką. Jak przystało na króla, domaga się uwagi, mimo że to wrak człowieka. Stosownie do tego wszyscy wokół niego są jedynie satelitami, czerpiąc swoje znaczenie i prawo do bycia tam, gdzie są, z jego woli i władzy, a jednak zostają z nim do końca i Serra wkłada w usta jednej z drugoplanowych postaci cudownie ironiczną ostatnią kwestię.

 

Po drugie film wygląda po prostu znakomicie. W odróżnieniu od anachronicznej, manierystycznej lub intencjonalnie surowej scenografii niektórych z jego wcześniejszych obrazów, Serra stosuje tu malarskie podejście łączące pewien realizm (ale też niezwykłe bogactwo) kostiumów, peruk i mebli z malarską wizją pełną migoczących świec i głębokich cieni. Światło dosłownie zamiera w bogatej fakturze zdjęć Jonathana Ricquebourga, natomiast scenografię Sebastiana Voglera tworzy imponująco zharmonizowane nagromadzenie czerwonych i złotych aksamitów, jedwabi i brokatów, które, choć niewątpliwie najbardziej zbytkowne w całym królestwie, w żaden sposób nie uśmierzają bólu jego władcy. Kosztowne peruki tworzące obramowanie dla coraz bardziej zapadniętej twarzy Ludwika są w podobnie nienaturalny sposób przesadnie obfite, co kontrastuje z banalną nagością osoby, która powoli umiera pod ich osłoną.”

(Boyd van Hoeij, „The Hollywood Reporter”)

„Podczas gdy film Rosselliniego [Objęcie władzy przez Ludwika XIV] był inteligentną kroniką politycznej kalkulacji, w której młody Ludwik dowodził swojej przenikliwości, rozumiejąc wagę symboli dla poszerzania swojej władzy i wykorzystywał krzykliwą estetykę jako narzędzie zabiegania o względy zazdrosnej arystokracji, Śmierć Ludwika XIV ukazuje trwałość takich rytuałów u schyłku jego panowania. Dworzanie Ludwika, znacznie bardziej nawykli do politykowania niż do konfrontacji ze śmiertelnością, robią, co mogą, by zachować twarz, nie chcąc się przyznać do bezradności i ignorancji w obliczu nieuchronnej śmierci króla. Lecz chociaż brzmi to tak, jakby Śmierć Ludwika XIV była udręką, sugestywna realizacja - z dźwiękiem, który podkreśla każdy kęs i każde tyknięcie zegara - sprawia, że film jest nieustannie zajmujący. Pomagają w tym nie tylko odpowiednio ekstrawaganckie kostiumy i scenografia - mimo prawdopodobnie niskiego budżetu - ale też praca kamery w słabo oświetlonej komnacie królewskiej, która dowodzi elastyczności technologii cyfrowej w pracy z małą ilością światła.”

(Ben Kenigsberg, „Variety”)